Do niedawna Matyldzia nie przepadała za czytaniem książek - nie potrafiła skupić na nich uwagi wystarczająco długo, dawaliśmy radę przeczytać najwyżej jedno zdanie i już jej nie było. Ku mojej radości wszystko się zmieniło jakies 2-3 miesiące temu, po prostu któregoś dnia ni stąd ni zowąd nakazała sobie czytać! I tak już zostało. Obecnie, w związku z pogodą (mróż jest zbyt duży na spacery) oraz chorobami, które nas ostatnio nie oszczędzają, codzienne czytanie, oprócz tego obowiązkowego wieczornego, stało się już naszą tradycją.
A oto i lista Matyldowych ulubionych pozycji:
Królową książek Matyldy jest niepodzielnie 'Miś Uszatek' Czesława Janczarskiego. Oczywiście przeczytałyśmy już wszystkie historie wzdłuż i wszerz - teraz Mada ma już swoje ulubione czytanki, które najchętnej życzyłaby sobie czytać nawet po kilka razy dziennie. Niektóre, np. 'Ciasto ucieka', będę już niedługo znała na pamięć, nie zanam jeszcze chyba tylko dlatego, że mam ciążowe niedotlenienie mózgu. Jest to o tyle niezwykłe, że ja w dzieciństwie też zamęczałam Mamę czytaniem historii o misiu z opuszczonym uszkiem. Matylda miłość do Uszatka odziedziczyła więc w genach!
Czesław Janczarski "Miś uszatek", Nasza Księgarnia
Drugim ulubionym bohaterem naszej Córci wydaje się być Tupcio Chrupcio, uczący swoją młodszą siostrę Mysię korzystania z nocnika. Kupiłam tę książkę już jakiś czas temu, w wiadomym celu. Cel, póki co nie został osiągnięty (ale o tym to może innym razem), ale książeczka co dzień czytana być musi ;). Może kiedyś pomoże nam w przekonaniu Mady do dorosłego sposobu załatwiania swoich potrzeb.
Eliza Piotrowska "Tupcio Chrupcio. Żegnaj pieluszko", wydawnictwo Wilga
Kolejne dwie książeczki są w zasadzie czytane przez samą Matyldę. Nie, nie mówi ona jeszcze pełnymi zdaniami, ale bardzo lubi je oglądać i gadać przy ilustracjach po swojemu - mimo, że coraz więcej powtarza 'normalnych' słow, Mada nadal mówi często w sobie tylko znanym języku, który mi przypomina swoistą mieszankę chińskiego z domieszką koreańskiego. Przy tych dwóch kartonowych pozycjach ja za dużo do czytania nie mam, ale ona ma do opowiadania na pół dnia ;).
Katarzyna Dmowska "Heidi", Wydawnictwo Olejesiuk
Emilie Beaumont, Nathalie Belineau "Morze", tłum. Zuzanna Aplecionek,
seria Obrazki dla maluchów, Wydawnictwo Olejesiuk
Strasznie dawno u Ciebie nie byłam, poprawię się i zaraz dodam do linków, to będę Was "widziała".
OdpowiedzUsuńCo do książek, to u nas coraz lepiej, coraz dłuższe historie :) a Heidi i parę książek z tej serii posiadamy, choć moim zdaniem w tej konkretnej obrazki są STRASZNE ;) a w innych narracja beznadziejna. No ale czepiam się ja, Zośka je lubi. :)
Będzie mi bardzo miło Cię gościć regularnie!
OdpowiedzUsuńA co do Heidi to mnie też niezbyt się ta książeczka podoba (pewnie podobnie byłoby z innymi z tej serii, gdybyśmy je mieli), ale Matylda ją bardzo lubi, podobnie jak u Ciebie Zosia - zaciskam więc zęby i czytam ;). Lepsze to niż nie-czytanie w ogóle, wydaje mi się ;)