25 lutego 2012

Na luzie z Mamą

Ale fajny, spokojny dzień dzisiaj miałyśmy. Matylda od rana była cudowna - dała mi pospać do 8:30, po mleku leżałyśmy sobie jeszcze w łóżku przez prawie godzinę, spędzając ten wolny czas na pogaduchach, przytulankach i rozśmieszankach. Uwielbiam takie powolne poranki, kiedy nic nas nie goni, nie ma tysiąca spraw do załatwienia, czy miejsc, w których musimy być. Tak rzadko się zdarzają, musiałam to wykorzystać, tym bardziej, że to ostatnie taki dni na jakiś czas... Wstałyśmy więc ze spokojem około 9:30, zjadłyśmy powolne śniadanie i ze spokojem przeszłyśmy do dalszego ciągu dnia.

Mąż co prawda spędzał cały dzisiejszy dzień na uczelni, ale przyjechała do nas moja Mama, a to zawsze dobrze mi robi. Oczywiście fizycznie za dużo mnie nie odciąża z powodu ręki w gipsie, ale już sama jej obecność obok poprawia mi nastrój i samopoczucie. Nie widziałyśmy się od trzech tygodni, więc stęskniłyśmy się wszystkie za sobą niezmiernie. Wiadomo, najmocniej Mama tęskniła za Madą, jak to babcia za jedyną wnusią... A wnusia nie omieszkała tego wykorzystać - zaciągała Babcię do zabawy we wszystko co się dało, na co Baba dawała się namówić. Było namiętne rysowanie, turlanie piłki po korytarzu, czytanie...  Podejrzewam, że Baba będzie w nocy spała jak ten susełek ;).

Ja za to miałam dużo chwil wytchnienia, nawet obiadu nie robiłam, stwierdziłam, że zamówienie pizzy krzywdy nikomu nie zrobi. I rzeczywiście, wszyscy byli zadowoleni, a Matylda chyba najbardziej - począwszy od tego, że pan przyniósł mniam mniam do domu, a na otwieraniu pudeł i intensywnym badaniu pizzy skończywszy. Samo danie też nawet jej smakowało - wiem, nie jest to zbyt zdrowe i normalnie nie serwuję takich rzeczy mojej rodzinie, ale bez przesady, od jednej pizzy nasze zdrowie się chyba nie pogorszy.

I chyba dobrze się stało, że spędziłam ten dzień w taki leniwy sposób (choć spacer był oczywiście - obowiązkowo w taki dzień, gdy nie ma wielkiego mrozu, mega deszczu i wiatru), bo właśnie spojrzałam na moje stopy i... o matko!!!! gdzie moje kostki??????? Palce u rąk też jakieś takie parówkowe się zrobiły - kurka, ale napuchłam... No, to się chyba położę, nogi do góry muszą iść, koniecznie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz