8 czerwca 2012

Ha, ha, ha

Śmiech. Prawdziwy, taki z przepony, głośny śmiech. Igor dziś, w Boże Ciało po raz pierwszy w życiu zaśmiał się w głos. I to nie raz i nie dwa - wujek T. wizytujący nas wieczorem tak intensywnie rozśmieszył mi Synka, że ten wręcz eksplodował całym sobą w serii chichotów. 

Jeden z najwspanialszych dźwięków, jakie można w życiu usłyszeć, jest mi po raz drugi znany. Niesamowite - dla mnie to jeden z najwspanialszych momentów w macierzyństwie - tak przejmujący, że aż wzruszający. Zdecydowanie do zapamiętnia, choć niestety nie do opisania, przynajmniej ja słów nie znajduję...  A szkoda.

Na szczęście Tatuś zachował trzeźwość umysłu i zdołał nakręcić krótki filmik z całego wydarzenia. I co ja bym bez niego zrobiła?

3 czerwca 2012

Plecaczek

Z okazji Dnia Dziecka Matylda dostała od nas placaczek. Pluszowy z gąsiennicą. Będzie teraz sama swoje skarby nosić, przyda na wszystko co potrzebne do klubiku. Bardzo jej się podoba, chodziła dziś z nim na plecach przez całe popołudnie, taka dumna i dorosła...

Jutro z rana idziemy do klubiku, więc wieczorem trzeba było niezbędne na tę okoliczność rzeczy do plecaczka zapakować: paputki, soczek, dwie pieluchy... Ha, bardzo dorośle!

Niestety, choćbym nie wiem, co robiła, Matylda nie chce wołać na nocnik. Nie wiem, ile już podejść do odpieluchowania było, pamiętam ostatnie dwa. Za przedostatnim razem trzeba było przerwać po kilku dniach, bo nagle zwolniło się miejsce w szpitału i M jechała na wycięcie trzeciego migdała. Za ostatnim razem po tygodniu sikania pod siebie i chodzenia w mokrych ciuchach, M dostała kataru. Szczerze mówiąc to nawet mi ulżyło, bo strasznie byłam całym tym procesem zestresowana i zmęczona. Narazie się poddaję, to nie na moje nerwy i chroniczny brak czasu.

Moja córcia dobrze wie, kiedy chce jej się iść za potrzebą. Zawsze robi TO w jakimś zacisznym miejscu lub, jeśli akurat karmię Igora, w miejscu dobrze dla mnie widocznym, z szelmowskim uśmiechem na ustach. Myślałam, że stosując metodę ostrego cięcia, będzie to kwestia kilku dni i pieluchy staną się mglistym wspomnieniem, a tu - zaskoczenie! Matyldzie mokre ubrania w ogóle nie przeszkadzają. Wstrzymywanie siusiu to też dla niej zero problemu - rano przesiadywała np. dwie godziny na nocniku i NIC, zostawiała za to kałużę minutę po zejściu z niego.

Najwidoczniej nie jest to ten czas. Może, gdyby nie było Igora - mam wrażenie, że jest to jej jakaś forma zwrócenia na siebie uwagi? Może więc lepiej narazie odczekać jeszcze trochę. Może 'wołanie' przyjdzie samo.

Będę więc pakować te pieluchy do plecaczka...

***
Choć nie powiem - wkurza mnie to. Bo zastanawiam się co robię źle...

1 czerwca 2012

Nareszcie znalazłam chwilę, by tu zajrzeć. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile czasu minęło od mojego ostatniego posta! Dzień za dniem mija i czas przecieka mi przez palce. Bo jak to się mówi 'jak nie urok to sraczka' - zawsze jest coś, czym się trzeba zająć. Jak nie karmienie Igora, to pocieszanie Matyldy. Jak jedno prześpi pięknie nockę, to drugie ma jakieś koszmary. Kiedy Igorowi w drodze wyjątku udało się zasnąć wczesmym wieczoram, to akurat Matylda musiała wojować do około 23.. I jak tu bloga pisać w takich warunkach?!?

Ale, ale - dochodzimy chyba powoli do równowagi. Na zaglądanie tu w ciągu dnia nie mam szans, ale jest nadzieja, że w najbliższej przyszłości odzyskam wolne wieczory. Matylda regularnie pada jak mucha około 19-20; rekompensuje mi tym brak drzemek wciągu dnia, he he. A Igor zasypia coraz wcześniej. We wtorek zasnął o 20:20 - to był pierwszy taki beztroski wieczór od kiedy się urodził. Jest więc prawdopodobne, że wrócę do jako-tako regularnego przebywania w blogosferze.

W skrócie - mam cudowne dzieci!

Igor jest bardzo pogodnym bobasem. Rano, wystarczy, że zbliżam się do jego łóżeczka, a on już się śmieje. Jego uśmiech działa na mnie jak balsam, koi moją zbolałą ze zmęczenia duszę i sprawia, że co chce się wstać. Potrafi nieźle kokietować. Zapowiada się na gadułę, bo gaworzy dużo i do każdego - mamy, taty, Matyldy, Babci czy misia. Uwielbia być przytulanym. Jest coraz bardziej ciekawy wszystkiego, co go otacza - obserwuje świat robiąc wielkie oczy i kwicząc głośno. A z przyziemnych spraw - przepięknie przesypia noce - siedem godzin przespanych jednym ciągiem to już żadna nowość! Ja niestety z powodu zobowiązań zawodowych (pomagam mężowi w 'wolnym czasie'), nie korzystam w pełni z tego błogosławieństwa, skutkiem czego jestem coraz bardziej przemęczona, ale sam fakt, że Mały tak pięknie śpi, jest dla mnie niesamowity.

Matylda za to bardzo dojrzała. Nie wiem, czy obiektywnie, ale w moich oczach bardzo. To niesamowite, że w nocy, kiedy jechałam do porodu, żegnałam się z moją małą dziewczynką, a kiedy wróciłam do domu raptem dwa dni później, czekała na mnie dorosła niemal dama. Perspektywa 'małego dzidziusia' zmieniła się diametralnie wraz z pojawieniem się Igora. Ostatnio widzę, że Mada zaczyna akceptować nowy stan rzeczy i tolerować to, że nie ma mnie dla siebie na wyłączność. Początki bowiem nie były łatwe, ale to temat na osobny post. Od paru dni, zrobiła się naprawdę ugodowa, taka rozumna i mało marudna. Znowu dużo się śmieje i wymyśla sobie zabawy. Mam nadzieję, że tak już zostanie. 

Na koniec - moje dwa zbóje łobuzujące na łóżku. Z czasem widzę coraz wyraźniejsze interakcje między nimi. Kocham te moje Dzieciaki nad życie

Zresztą - jak tu nie kochać takich słodkich pyszczków ;) ??


Do zapamiętania


Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.

Ronald Russell 

Wszystkim Dzieciom z okazji Dnia Dziecka wszystkiego najlepszego!!!