No to stało się - sześć tygodni temu zostałam mamą po raz drugi!
Igor urodził się 10 marca o 11:00. Ważył 3900 g przy długości 55 cm. To jedno z jego pierwszych zdjęć, tuż po tym, kiedy przynieśli mi go po pierwszych badaniach.
Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Tego uczucia, kiedy kładą dopiero co urodzone dzieciątko na brzuchu lub piersi, nie da się porównać do niczego - rozkosz w najczystrzej postaci. I ta natychmiastowa amnezja - przed momentem nic oprócz bólu - po położeniu tej małej, mięciutkiej, śliskiej od mazi płodowej istotki wszystko znika - prawdziwy cud. Jego też ogarnął ogromny spokój, kiedy leżał na mnie, było mu w tej pozycji naprawdę dobrze. I już nie liczyło się nic, byliśmy cali dla siebie.
O samym porodzie napiszę jeszcze kiedyś. Teraz chcę napisać tylko - nie było źle!
***
Igor jest bardzo łatwy w obsłudze - zwłaszcza w porównaniu ze swoją Siostrą - ładnie i bezproblemowo je, stosunkowo dużo śpi, zwłaszcza w nocy i mało płacze. Szybko zrozumiał różnicę między dniem i nocą - w zasadzie od początku śpi przynajmniej cztery godziny w nocy, a czasem potrafi nawet i sześć godzin przespać jednym ciągiem. Bardzo lubi spać na dworze, co dla mnie jest nowością, bo Matylda tego nie znosiła - z nią wyjście na spacer pełne było wrzasku i łez.
Igor ma piękny uśmiech, którym obdarzył mnie po raz pierwszy w wieku niecałych czterech tygodni. Od kilku dni próbuje gurzyć. Jest bardzo towarzyski - może leżeć przez jakiś czas sam w łóżeczku, ale po jakiś 10 minutach woła o uwagę. Do tego prawdziwy z niego siłacz - potrafi pięknie trzymać główkę, przekłada ją z boku na bok, gdy leży na brzuszku (zrobił to nawet tuż po porodzie, kiedy czekał w kojcu na badanie pediatry). Jest przesłodki.
Niestety ma małe problemy z brzuszkiem - jest strasznym żarłokiem, który bardzo łapczywie je i któremu ciężko się odbija. W związku z tym bolesne wzdęcia i duuuuuuużo noszenia na rękach to u nas norma. Przez to mam mało czasu na cokolwiek, w tym i pisanie... Ale po trzecim miesiącu tego typu problemy powinny się skończyć, więc przyjdzie czas, kiedy będę tu bardziej regularnie.
***
Miałam w planach napisać dziś więcej, dużo przecież się wydarzyło, zmieniło, ale niestety zmęczenie daje mi o sobie znać - czas iść spać, tym bardziej, że oba dzieci śpią...
Gratuluję i też się zakochałam :) Tym bardziej, że też jestem z 10marca!!! A na bolący brzuszek, to zamiast noszenia na rękach,może fajnie sprawdziłaby się chusta? Zawsze to dla rąk trochę lżej :) Pozdrawiam i dobrego czasu życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;) Chustę mamy, choć muszę przyznać, że w domu za dużo z niej nie korzystamy - jakoś nie wychodzi. Ale brzuszkowe problemy dawno za nami, jest duuuużo lepiej, jeśli chodzi o noszenie ;) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń